Helena Łomnicka
Zgłosiłam się do programu kilka miesięcy po tym, gdy po prawie dziesięciu latach życia za granicą przeprowadziłam się z powrotem do Warszawy. Ponieważ większość ścieżki zawodowej budowałam poza Polską, tutejsze środowisko jest mi dziś dość obce. Brak rozbudowanej sieci kontaktów sprawia, że funkcjonuję w stanie zawieszenia „pomiędzy” i czuję, że moje doświadczenie wymaga renegocjacji, bym mogła na nowo osadzić się w lokalnym kontekście i znaleźć w Warszawie swoje miejsce na dłużej.
Rezydencję WOK postrzegam jako laboratorium tej zmiany: przestrzeń do bycia przez chwilę „tu i teraz”, zamiast wybiegać nerwowo myślami w przyszłość, a także okazję do budowania relacji i być może lekkiego przedefiniowania metod pracy.
Jako niezależna badaczka współczesnej duchowości, często odwołuję się do pojęcia „równości wiedzy”. Staram się traktować wiedzę ezoteryczną i mistyczną na równi z naukową – to dla mnie warunek badania tych obszarów z należytym szacunkiem. Podczas rezydencji — w duchu tegorocznego tematu — chciałabym pogłębić namysł nad tym, co ta równość oznacza w praktyce. Kiedyś próba rozszerzania moich postulatów teoretycznych na eksperymentalne metody badawcze była mi bardzo bliska, ale mam wrażenie, że z biegiem lat musiałam zacząć stawiać na bardziej sprawdzone wybory, ponieważ takie najlepiej broniły się w oczach grantodawców.
Chciałabym wykorzystać czas i wsparcie WOK, aby na nowo sprawdzić, jak moje metody badawcze mogą odzwierciedlać próbę dehierarchizacji struktur wiedzy i funkcjonować jako konkretna praktyka badawczo-artystyczna, a nie tylko teoretyczny postulat. Mam nadzieję, że ten eksperyment pozwoli mi przemyśleć fundamenty mojej pracy oraz odzyskać poczucie sprawczości zawodowej, a przede wszystkim odnaleźć stabilny grunt dla moich dalszych działań życiowo-zawodowych w Polsce.
Jestem niezależną badaczką zajmującą się analizą współczesnej duchowości oraz jej związków z nowoczesną polityką i kulturą wizualną. Posiadam wykształcenie w zakresie kulturoznawstwa oraz tytuł magistry historii ezoteryzmu uzyskany w ramach programu prowadzonego przez the Center for History of Hermetic Philosophy and Related Currents w Amsterdamie.
Moje najnowsze prace badawcze skupiają się na neomarksistowskich perspektywach na duchowość oraz na analizie współczesnego dyskursu ezoterycznego w kulturze cyfrowej. Wykładałam na te i pokrewne tematy w przestrzeniach akademickich i kulturalnych, takich jak Willem de Kooning Academy (2022), Post-Office Amsterdam (2025) i na antenie Radia Kapitał (2025), a moje teksty były publikowane np. w Magazynie Szum.
W mojej pracy dążę do uwidaczniania alternatywnych form wiedzy i badania trwałej obecności wiary, mitu i magii we współczesnym świecie. W 2026 roku pracuję razem z rumuńskim artystą wizualnym i badaczem Dorinem Budușanem nad nowym projektem badawczym, w ramach którego wspólnie skupiamy się na analizie historycznych i współczesnych odniesień wampirycznych w konstruowaniu zachodnich narracji o Europie Wschodniej oraz wynikających z tego procesu tożsamości geopolitycznych.
Podsumowanie rezydencji
Zgłaszałam się na rezydencję WOK, poszukując wsparcia w dwóch różnych rodzajach powrotów. Pierwszy, bardziej osobisty i geograficzny, dotyczył mojej ponownej przeprowadzki do Polski. Drugi, zawodowy, wiązał się z chęcią ponownego wejścia w tryb działania, w którym mogłabym znaleźć przestrzeń na testowanie nowych podejść w mojej pracy badawczej.
Pierwszy powrót
Podczas rezydencji, choć często jedynie gdzieś w tle, naprawdę dużo się wydarzyło. WOK towarzyszył mi nie tylko w pierwszym momencie przeprowadzki do Warszawy i dopinaniu ostatnich elementów wyprowadzki z Holandii, ale również podczas drugiej przeprowadzki, już w granicach Warszawy. Gdzieś pomiędzy pierwszą a drugą z nich nauczyłam się z pokorą podchodzić do miasta samego w sobie – patrzeć na nie z ciekawością i zrozumieniem, co rusz przypominać sobie, że muszę poznać się z tym miejscem od zera, co na pewno zajmie trochę czasu i nie zamieni się w jednoznaczne poczucie przynależności w trzy miesiące.
Dużą wartością okazał się zasób, jakim była grupa współrezydentek, z którymi dzieliłyśmy się podczas spotkań całą paletą osobistych przeżyć i historii. I choć były one bardzo różne, często okazywało się, że dzielimy podobne doświadczenia, a poczucie przynależności – geograficznie, życiowo czy zawodowo – było stale powracającym tematem.
Drugi powrót
W zgłoszeniu na rezydencję wspomniałam, że czuję, jakby eksperyment stał się dla mnie luksusem, możliwością pozwolenia sobie na prawdziwy zapał, który straciłam gdzieś po studiach. Szukając stabilizacji, czasem podświadomie decydowałam się bowiem na używanie minimum zasobów kreatywnych – często wybierałam sprawdzone rozwiązania, żeby maksymalizować ilość projektów i zleceń. W ten sposób sama się wypalałam: traciłam wenę i frajdę z pracy, którą tak naprawdę bardzo lubię.
Podczas rezydencji wyjechałam na tydzień do domu na Kurpiach, gdzie wróciłam do zgłębiania metodologii religii przeżywanej. To forma badań nad duchowością opartych na próbie zrozumienia, jak wiara funkcjonuje w ludzkiej codzienności. Obserwowanie, jak szybko wróciła do mnie ta dawno utracona frajda, było pokrzepiające. Odzyskałam ją dzięki temu, że miałam zapewnioną przestrzeń do pracy i możliwość skupienia się przez chwilę na ciągłości moich przemyśleń; otrzymałam także ekonomiczne wsparcie ze strony WOK. Trudno osiągnąć taki stan na co dzień, gdy łączy się kilka prac naraz. Ten czas pomógł mi zrozumieć kierunek, w którym chciałabym zmierzać. Kończę rezydencję z myślą, że jestem gotowa zmierzyć się na nowo z moimi korzeniami.
W kwestii geograficznej klamka już zapadła – nawet jeśli tylko przejściowo – ale chciałabym podejść do tej zmiany ze spokojem i dać sobie czas, żeby zobaczyć, co przyniesie. Jeśli chodzi o dylemat na tle zawodowym, podczas rezydencji dojrzała we mnie obserwacja, że często braki, które odczuwałam w środowisku akademickim, próbowałam zapełnić pogonią za włączeniem form interdyscyplinarnych, czerpiąc z metod artystycznych, a zwłaszcza ze współprac z artystami. Teraz jednak widzę, że podstawowy i naturalny dla mnie tryb pracy polega na czymś innym – koniec końców, to właśnie tradycyjnie akademickie metody pozwalają mi wejść w obszar prawdziwego zapału i frajdy.
Dlatego wychodzę rezydencji ze świadomością, że mój kierunek w badaniach nad duchowością wymaga, abym szukała odpowiednich dla mnie metodologii nie poza strukturami akademicko-badawczymi, ale wśród nich. W tym kontekście to właśnie religia przeżywana jest kierunkiem, w którym chciałabym dalej zmierzać, szczególnie w ramach interesujących mnie teraz badań nad grupą Polaków identyfikujących się jako duchowi, ale niereligijni.