Paweł Knut

W ramach programu chcę zastanowić się nad nową formułą dla mojego pisania. Chciałbym odwiedzić miejsca, które są na mapie historii mojej rodziny. Wyjazdy pozwoliłyby mi wyjść z kontekstów, w których na co dzień funkcjonuję (jako rodzic/mąż/badacz) i spojrzeć na tę historię i siebie inaczej (jak na Polaka-Ukraińca/Ukraińca-Polaka).

W ramach programu chcę zastanowić się nad nową formułą dla mojego pisania. Tematyka mojej pracy będzie powiązana z wojną w Ukrainie i jej znaczeniem. Punktem wyjścia jest przyjrzenie się historii mojej rodziny i zastanowienie się jak to, co osobiste/subiektywne wpisuje się w aktualne problemy w skali makro. Planuję napisać reportaż lub esej opierając się na analizie wspomnień rodzinnych: Polaków i Ukraińców uwikłanych w II wojnę światową, a następnie budujących swoje życie na nowo na Ziemiach „Odzyskanych”. W ramach procesu chciałbym odwiedzić miejsca, które są ważne dla tej historii. Wyjazdy pozwoliłyby mi wyjść z kontekstów, w których na co dzień funkcjonuję (jako rodzic/mąż/badacz) i spojrzeć na tę historię i siebie inaczej (jak na Polaka-Ukraińca/Ukraińca-Polaka). Z moich przeszłych doświadczeń, wyjazdów pomocowych na granicę białoruską i ukraińską, wiem, że takie podróże pomagają mi wsłuchać się w siebie. Przez lata zajmowałem się w moim pisaniu i aktywizmie tym, w co nie byłem uwikłany osobiście. Podczas rezydencji chciałbym odwrócić te wektory i przyjrzeć się sobie.


Badam i opisuję zjawisko dyskryminacji i uprzedzeń. W 2023 roku obroniłem pracę doktorską na temat mowy nienawiści na Wydziale Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego. Jestem absolwentem Polskiej Szkoły Reportażu. Piszę eseje i teksty reporterskie, publikowałem m.in. w Dwutygodniku, Oko.press oraz Res Publice Nowej. Pochodzę ze Słupska, mieszkam w Warszawie.


 

Podsumowanie rezydencji Pawła publikujemy w formie fotograficznego dziennika opatrzonego krótkimi komentarzami autora. Każda rezydencja w Warszawskim Obserwatorium Kultury ma wymiar indywidualny i osobiste zapiski uczestników odzwierciedlają tę różnorodność.

Motywacje

Przyszedłem do WOK z silną potrzebą zmiany, która dojrzewała we mnie od dłuższego czasu. Chciałem inaczej zaplanować moją codzienną pracę i zastanowić się, jak poukładać na nowo różne działania, w które się angażuję. W jednym kapeluszu jestem bowiem adwokatem, w drugim badaczem, a w trzecim osobą piszącą. We wszystkich tych rolach interesuje mnie jednak w zasadzie to samo: przyglądanie się zjawisku dyskryminacji i wykluczenia różnych grup wrażliwych społecznie.

Zaczynając rezydencję, czułem, że mój dotychczasowy sposób pracy nad tymi tematami uległ wyczerpaniu. Zwłaszcza po obronie doktoratu poczułem duże zmęczenie pracą badawczą. Przyszedłem więc do WOK z postanowieniem, że te parę miesięcy rezydencji przeznaczę na to, by zastanowić się, jak inaczej pisać o tym, co mnie zajmuje. Chciałem, żeby to pisanie stało się bardziej osobiste i intuicyjne, żeby było w nim więcej miejsca na przypadkowość i przygodność. Czułem, że takie przestrojenie pozwoliłoby mi lepiej przygotować się do projektu, nad którym obecnie pracuję, czyli do opisania losów mojej polsko-ukraińskiej rodziny.

Proces spowolnienia

W ramach rezydencji wybrałem się na tygodniową podróż po Polsce śladami moich przodków. Odbyłem ją wspólnie z mamą. Ten wyjazd zupełnie wyrzucił mnie poza konteksty, w których na co dzień funkcjonuję w Warszawie. Na moment oderwał mnie od obowiązków zawodowych i rodzinnych, od codziennej dyscypliny i rutyny. Otworzył w mojej głowie zapadki, które na co dzień są dla mnie po prostu niedostępne.

Z czym wychodzę z rezydencji

Tymczasowa wspólnota, którą stworzyły osoby biorące udział w rezydencji, i regularne wspólne rozmowy dały mi unikatowe doświadczenie. Dużo czerpałem dla siebie z procesów innych osób, często utożsamiałem się bowiem z ich dylematami i wyzwaniami. Dodatkowo bycie w WOK nie wiązało się z obowiązkiem wytworzenia czegoś nowego. Koordynatorki rezydencji regularnie nam o tym przypominały, co zwłaszcza na początku programu było to dla mnie trudne do pojęcia. Przywykłem do funkcjonowania w innej logice, w której jeśli jakaś instytucja coś daje – zwłaszcza pieniądze – to oczekuje czegoś w zamian. WOK niczego nie oczekiwał, dał mi natomiast coś bardzo cennego, czyli czas na to, żeby się zatrzymać i zastanowić nad tym, jak robić rzeczy w inny, nowy sposób. Dzięki temu dostałem sporo przestrzeni na eksperymentowanie. Teraz jestem gotowy na to, aby jego efekty zastosować w praktyce.

Podziel się

Facebook | Twitter | Linkedin